Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie prywatne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie prywatne. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

Miłość pod słońcem Nicei

Henryk Dobrzański w towarzystwie sióstr Adeli i Marii Łubieńskich.
Mińsk Mazowiecki, lato 1917 r.

Sierpień, połowa lat siedemdziesiątych. Krystyna Zgorzelska Zonnowa spędza urlop w zaniedbanym dworku, który władza ludowa przekształciła w ośrodek wczasowy. Wśród gości jest również starsza pani o surowym wyrazie twarzy i śladach dawnej urody. Dotąd trzymająca dystans, pewnego dnia nieznajoma opowiada Zgorzelskiej historię wielkiego uczucia. Miłości, którą obdarzyła Henryka Dobrzańskiego. 
Autorka artykułu nie podaje, kim był starsza pani i trzeba nieco trudu, żeby ustalić jej nazwisko. Maria Magdalena hr. Łubieńska, kuzynka Hubala. Nie wiadomo, kiedy spotkali się po raz pierwszy. Prawdopodobnie było to jeszcze w czasie I wojny światowej, o czym świadczy zachowana fotografia. Dobrzański odwiedzał pałac Łubieńskich w Mińsku Mazowieckim w lecie 1917 roku, kiedy jego pułk stacjonował w okolicy. Na zdjęciu pozuje uśmiechnięty, z rakietą i koszykiem piłek tenisowych w ręku. Średniego wzrostu, o jasnych włosach i niebieskich oczach, przystojny dwudziestolatek w legionowym mundurze musiał wzbudzać zainteresowanie płci przeciwnej. Towarzyszą mu dwie młode kobiety, ubrane jeszcze według sztywnych reguł przemijającej właśnie epoki. Jasne bluzki z długim rękawem i spódnice sięgające kostek stanowiły raczej mało praktyczny strój do tenisa. A jednak jedna z pań również trzyma w ręku rakietę. To starsza z sióstr, Adela, rówieśniczka Henryka. Maria jest młodsza, urodziła się 21 lipca 1901 roku, i to ona zakocha się w Dobrzańskim. Prawdziwą, wielką miłością, taką na całe życie.

niedziela, 3 września 2017

Hubal w szkolnej ławie

Henio Dobrzański w drugim roku
nauki w II Szkole Realnej
w Krakowie
Dwa dni temu, 1 września, obchodziliśmy smutną rocznicę wybuchu II wojny światowej. Wojny, którą Polacy z kretesem przegrali. To bolesna prawda i jedynym pocieszeniem może być liczba wspaniałych bohaterów, jakich ta wojna nam dała. Jednym z nich był oczywiście major Henryk Dobrzański. To jego działania po Wrześniu 1939 zapewniły mu trwałe miejsce w naszej historii.  Z tej racji, być może bardziej wskazanym byłby wpis tematyczny, poświęcony losom majora na samym początku wojny. Lecz przecież 1 września to nie tylko dzień, w którym rozpętało się piekło wojny światowej. To również początek roku szkolnego.  Dlatego też, może nieco zaskakująco, chciałam poświęcić kilka słów edukacji młodego Henia. 

Uzdolniony, choć lekceważący szkolne przepisy.

Naukę rozpoczął jeszcze w Jaśle, w Miejskiej Szkole Ludowej. Już po przeprowadzce rodziny Dobrzańskich do Krakowa, w 1907 roku, stał się uczniem klasy Ia w II Wyższej Szkole Realnej. Edukację w tej placówce kontynuował do roku 1910. Nie posiadam dokładnych ocen Henia z tamtych lat, jednak wygląda na to, że w tamtym okresie uczył się jeszcze całkiem dobrze. Co prawda, w szkolnych sprawozdaniach jego nazwisko nigdy nie zostało wytłuszczone na czele listy uczniów, jak to przysługiwało prymusom, jednak figurowało w gronie uczniów ze stopniem pierwszym lub "uzdolnionych", czyli zaraz po prymusach.  Nie wiadomo, jak na noty te wpływało zachowanie, szkolne sprawozdania milczą bowiem na ten temat. Wiadomo jednak skądinąd, że w roku szkolnym 1909/1910 pani Dobrzańska zdecydowała się zapisać syna do internatu ojców zmartwychwstańców. Być może liczyła, że księżulom uda się jakoś poskromić coraz bardziej łobuzującego syna. 

czwartek, 22 czerwca 2017

Z ziemi polskiej do włoskiej

Gdańska willa, w której u państwa Papée bywał
major Henryk Dobrzański

Willa jest naprawdę duża, rozparta na rogu dwóch spokojnych uliczek. Ze swoimi basztami może przypominać zamek.  Podobnej architektury, nieco może mniej przysadzistej, pełno można znaleźć w Sopocie (co zresztą sprawia, że wydaje się on jakby "bajkowy"). Ale akurat dom, o którym mowa, znajduje się w Gdańsku. Na rogu rogu dzisiejszej ulicy M. Skłodowskiej-Curie i J. Hoene-Wrońskiego, w bliskim sąsiedztwie cichego parczku czy też skweru, wśród innych mu podobnych budynków. Nie jest to miejsce, do którego trafia się, idąc szlakiem najważniejszych gdańskich zabytków. A jednak podążając Tropem Hubala, nie można przegapić tej willi. Tu bowiem w latach 1932-1936 bywał major Dobrzański, odwiedzając siostrę i szwagra. Leonia Papée pozostaje dzisiaj nieco w cieniu bohaterskiej postawy i śmierci brata. Podobnie jak on, była wielką patriotką, warto więc chociażby z tego względu skreślić o niej parę słów.