poniedziałek, 1 lutego 2021

Szałasy - zanim padły strzały

Walka pod Szałasami jest jednym z dwóch największych starć, jakie oddział Hubala stoczył z Niemcami. W wielu opracowaniach i artykułach znaleźć można informację, że była ona kolejnym spektakularnym triumfem, odniesionym nad znacznie liczniejszym przeciwnikiem. Ale czy rzeczywiście można tak nazwać próbę wyrwania się z okrążenia, zakończoną powodzeniem jedynie dla połowy oddziału?

 

Przemarsz na nowe kwatery

Po zwycięstwie odniesionym 30 marca pod Huciskiem, oddział musiał opuścić gościnną dotąd wieś. Wygrana z pewnością pozytywnie wpłynęła na nastroje, o czym świadczą słowa z dziennika oddziału, zapisane przez pchor. Henryka Ossowskiego „Dołęgę”: Pierwszy bój wygraliśmy na całej linii, mimo dziesięciokrotnie liczniejszego nieprzyjaciela. Duch panował świetny, a pluton kawalerii wykazał ogromną brawurę i odwagę. Niektórzy żołnierze zdawali sobie jednak sprawę, że to zaledwie początek rozprawy z Niemcami. Jednym z nich był dowódca drużyny w II plutonie piechoty, plut. Stanisław Mieczkowski. […] nie liczyliśmy się z tak wczesnym rozpoczęciem działań przez Niemców. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie coraz trudniej – przyznawał.

środa, 7 października 2020

Skąd Hubalczycy mieli broń?

W poprzednim wpisie pisałam nieco szerzej o tym, jaką bronią dysponował Oddział Wydzielony WP, a także ile jej dokładnie było. Nie jest tajemnicą, że była to formacja bardzo dobrze wyposażona, dysponująca znaczną siłą ognia. Dzisiaj z kolei chciałam odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób broń ta trafiła w ręce Hubalczyków, przy czym od razu warto zaznaczyć, że źródeł jej pochodzenia było przynajmniej kilka.

Jeszcze na początku zimy 1939 roku Major nie planował na razie rozbudowy swojego oddziału, dlatego też w tamtym okresie rzadko przyjmował ochotników. Nieliczne wyjątki robił dla tych, którzy zgłaszali się z własną bronią i mundurem, posiadając już przy tym pewne przeszkolenie wojskowe. Jedną z takich osób był plut. Stanisław Kmita (ps. „Twardy”) z Radzic, uczestnik obrony Warszawy, który zameldował się przywożąc na saniach rkm, 60 magazynków, kilka granatów i pistolet. 

wtorek, 25 sierpnia 2020

Broń w oddziale Hubala

Hubal
Fragment obrazu Zygfryda Szycha "Oddział majora Hubala
w Lasach Świętokrzyskich", reprodukcja na okładce
czasopisma "Koń Polski", nr 4/1979
    Pod wieczór zza gęstej drągowiny zagajnika wyłonił się patrol ułański w sile 1+2. Na  widok Polskiego Wojska stanęliśmy jak wryci. Trochę się różnili ci ułani od przedwojennego wzorca: nie mieli szabel, zamiast ułańskich płaszczy ubrani byli w krótkie kożuszki bez pokrycia i prócz karabinków przez plecy nosili przy pasach „Visy” w żółtych kaburach – wspominał swoje pierwsze zetknięcie z oddziałem Jan Zbigniew Wroniszewski. Nie jest tajemnicą, że podkomendni  majora Dobrzańskiego byli bardzo dobrze uzbrojeni i wyposażeni. Informacje o tym pojawiają się w wielu powojennych wspomnieniach i opracowaniach. Lecz co to właściwie dokładnie znaczy? Jakiego rodzaju bronią dysponowali Hubalczycy? Ile jej było? Jak wyglądało przygotowanie do użycia jej w walce? Na te pytania spróbuje odpowiedzieć dzisiejszy wpis.