Walka pod Szałasami jest jednym z dwóch największych starć, jakie oddział Hubala stoczył z Niemcami. W wielu opracowaniach i artykułach znaleźć można informację, że była ona kolejnym spektakularnym triumfem, odniesionym nad znacznie liczniejszym przeciwnikiem. Ale czy rzeczywiście można tak nazwać próbę wyrwania się z okrążenia, zakończoną powodzeniem jedynie dla połowy oddziału?
Przemarsz na nowe kwatery
Po zwycięstwie odniesionym 30 marca pod Huciskiem, oddział musiał opuścić gościnną dotąd wieś. Wygrana z pewnością pozytywnie wpłynęła na nastroje, o czym świadczą słowa z dziennika oddziału, zapisane przez pchor. Henryka Ossowskiego „Dołęgę”: Pierwszy bój wygraliśmy na całej linii, mimo dziesięciokrotnie liczniejszego nieprzyjaciela. Duch panował świetny, a pluton kawalerii wykazał ogromną brawurę i odwagę. Niektórzy żołnierze zdawali sobie jednak sprawę, że to zaledwie początek rozprawy z Niemcami. Jednym z nich był dowódca drużyny w II plutonie piechoty, plut. Stanisław Mieczkowski. […] nie liczyliśmy się z tak wczesnym rozpoczęciem działań przez Niemców. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie coraz trudniej – przyznawał.
